Programator ATtiny4/5/9/10
Wstęp
Przy okazji innego projektu zaistniała potrzeba zaprogramowania układu ATtiny10. Jest to dosyć nowy układ i jak się okazało trochę poniewczasie, protokół programowania jest inny niż dla znacznej większości układów rodziny AVR. Potrzebowałem zatem programator, który będzie obsługiwał protokół TPI i po poszukiwaniach w sieci, na stronie AVR Freaks znalazłem tylko jeden projekt który można by nazwać niskobudżetowym: lowcost TPI programmer – USB. Po założeniu konta można pobrać cały projekt z wszystkimi źródłami oraz skompilowanymi binarkami.
Opis
Założenia programatora są następujące: protokół komunikacji z μC jest zaimplementowany w aplikacji uruchamianej na PC, która za pośrednictwem programatora podłączonego do portu USB, komunikuje się z układem docelowym. Zatem część sprzętowa nie jest wielce skomplikowana: jak widać na schemacie obok, całą „robotę” wykonuje ATtiny25, który jest taktowany z częstotliwością 16,5MHz. Projekt płytki został wykonany w Eagle. Po zaprogramowaniu ATtiny25 układ ruszył bez większych problemów, również po podpięciu do PC – WinXP nie wymagał dodatkowych sterowników. Programator od strony PC obsługuje się przy pomocy dostarczonej aplikacji, która pozwala na: odczytanie sygnatury docelowego μC, odczytanie/wgranie kodu do pamięci FLASH, odczytanie/ustawienie fuse i lock bitów.
Do samego programu mam jedną wskazówkę: po zaprogramowaniu układu docelowego, programator utrzymuje go w stanie resetu. Można odłączyć programator i zresetować ręcznie μC, ale jest też prostszy sposób – w programie na PC, w zakładce Main wystarczy zaznaczyć opcję RESET line is high active >> kliknąć klawisz odczytu sygnatury μC >> z powrotem odhaczyć tę opcję.
Zdjęcia
Płytka została wykonana metodą termotransferu, którą od niedawna opanowuję. Po zaprojektowaniu, wydrukowaniu i wycięciu szablonu poszedłem szukać odpowiedniego kawałka laminatu i jak widać znalazłem troszeczkę większy niż potrzebowałem. Nie obcinałem, bo stwierdziłem że ten nadmiar może się przydać na ewentualne otwory do mocowania.



Magiczny opis, a do niego bardzo dobrze zrobione zdjęcia – i za to się chwali kolegę, chwali!