… można by najpewniej wejść w letni słoneczny dzień, popijając od czasu wodę z butelki aby ugasić pragnienie. Bardzo wygodny szlak, choć miejscami kamienisty, prowadzi nas pewnie na wysokość 1344 m n.p.m. bo właśnie tyle ma tytułowy-najwyższy Ben Nevis. Wydaje się niedużo, ale jeśli wychodzi się praktycznie od poziomu morza, to przewyższenie robi się znaczne. Jednak my nie wychodziliśmy latem, tylko w listopadowy dzień i na szczycie temperatura odczuwalna powodowała nieciekawe wrażenie odpadania szlachetnego narządu, nosem zwanego. Jednak był to mały dyskomfort, w porównaniu z piękną pogodą i jeszcze piękniejszymi widokami, na jakie nam się udało natrafić przez te parę dni, gdy z Bartkiem (za którego przyczyną ta wyprawa) chodziliśmy po szkockich górach.



